Wracamy do sprawy pożaru, do którego doszło 4 lutego w jednym z bloków przy ulicy Słowackiego na osiedlu Przytorze w Bełchatowie. Finał tej dramatycznej akcji okazał się tragiczny – kobieta zmarła. Straż pożarna ujawnia kolejne szczegóły dotyczące zarówno przebiegu zdarzenia, jak i prawdopodobnej przyczyny pożaru.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb około godziny 9:25. Co istotne, jak podaje Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy, Łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, alarm podniósł strażak. Mężczyzna zauważył dym wydobywający się z okien jednego z mieszkań, i natychmiast powiadomił służby. Po przybyciu na miejsce strażacy otrzymali informację, że w mieszkaniu może znajdować się osoba poszkodowana. Kobietę odnaleziono w kuchni, choć sam pożar w głównej mierze obejmował salon. Po wyniesieniu kobiety z budynku natychmiast przekazano ją zespołowi ratownictwa medycznego.
Podjęto działania ratunkowe, jednak, jak potwierdziła w miniony piątek policja – kobieta zmarła.
Jak podaje Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy, prawdopodobną przyczyną pożaru było przeciążenie instalacji elektrycznej. Proces spalania rozpoczął się w okolicy gniazdka, do którego podłączony był przedłużacz, a do niego kolejny – tzw. „choinka”. Dodatkowo w mieszkaniu znajdowało się duże nagromadzenie różnego rodzaju przedmiotów co sprzyjało szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Akcja gaśnicza trwała trzy godziny. Na miejscu pracowało siedem zastępów straży pożarnej, łącznie 27 strażaków, a także policjanci i ratownicy medyczni.




