W sobotnie popołudnie spacerowiczów na placu Narutowicza witała taneczna muzyka. Powód był prosty. Pierwsza w te wakacje miejska potańcówka. Za dobór muzyki odpowiadał DJ Manki. Początkowo na “parkiet” Bełchatowianie wchodzili dosyć ostrożnie, ale z każdą chwilą chętnych do zabawy przybywało. Według planów podobne te letnie imprezy będą odbywać się cyklicznie, w soboty od godziny 19:00. Zabawa będzie się kończyć o 23:00.





Ludzie twierdzili, że za Czechowskiej Bełchatów to sielanka dla emerytów i bezdomnych. Jak wtedy było sielanką, to przy obecnych rządach jest chyba rajem. Jakby jeszcze mało było dla nich rozrywek i udogodnień to pierwsi dostali swoją radę w urzędzie miasta, a drugim do bezpłatnych mobilnych noclegowni dołożono cotygodniową integrację alkoholową w postaci potańcówek, gdzie boomerzy również mogą podreptać (swoją drogą, skąd plaga tego dziadostwa przyszła do małych i średnich miejscowości w Polsce?). Całe szczęście też, że stawiają nam tego trzeciego Lidla, bo wiadomo, że biedni seniorzy wciąż nie mają gdzie robić tanich zakupów. Prezydentowi proponuję, aby ten jeden raz przed przyszłoroczną zmianą miejsca pracy na sejm zrobił coś dobrego dla mieszkańców ze swojej grupy wiekowej. Na nowe miejsca pracy nie liczę, ale może uda się chociaż ten balon piłkarski obiecać drugi raz. Bo na realizację czasu zapewne nie wystarczy, a obiecać to u Pana prawie tak jak zrobić.
To jest rozrywkowy prezydent. Na nic więcej niema co liczyć pozdrawiam